01: RON w sejmie po raz drugi

Drodzy słuchacze, zaczynamy:

To jest pierwszy blog, który chcę i będę prowadzić pod swoim imieniem i nazwiskiem. Jeśli dobrze mnie znacie, wiecie, że mam za sobą kilka bardzo nie poważnych fanfiction, za które nigdy nie będę się wstydzić. Nawet jeśli są ludzie, w opinii których powinnam.

Niekoniecznie Uprzejma to blog, którego założenie chodziło mi po głowie od dłuższej chwili.

To jest bezpieczne miejsce dla moich myśli.

Bo widzicie, nie mam opinii w temacie politycznym. W szczególności w Polsce. Mam opinie na temat postępowania ludzi i polityków. Mam opinie - i to całkiem gwałtowne - w temacie moralności, którą ludzie prezentują na co dzień i pod presją.
Mam silną wizję świata w jakim chciałabym żyć i każdego dnia dążę by w takim świecie żyć.

Więc, nie będzie to blog polityczny, mimo, że tematy, którymi zajmuje się polityka i media publiczne, mogą i będą się tu znajdować. Jako część tej nieszczęsnej rzeczywistości, którą chciałabym zmienić.

Ale nie martwcie się - nie będę was próbowała nawrócić z prawa na lewo, czy z lewa na prawo, czy ze środka na boczne drogi.

Tak długo jak jesteście dobrymi ludźmi, nie obchodzi mnie na kogo głosowaliście w wyborach i z jakiego powodu. #nojudmenthere



W każdym razie... blog założyłam, ponieważ bardzo przejął mnie telefon od mojej mamy, która bardzo chciała emocjonalnie przeprocesować ze mną swoje uczucia.

Otóż moja mama, wysupławszy chwilę ze swojego napiętego maminego grafiku przypadkiem zaplątała się dzisiaj w facebooka. Jako mama prawie dorosłego mężczyzny z autyzmem, który ma orzeczoną niepełnosprawność w stopniu znacznym - mojego osom brata Jaromira - mami jest zaangażowana w sprawy i prawa osób niepełnosprawnych.

Nie wiem czy kojarzycie Panią Iwonę Hartwich. Jest ona twarzą protestu okupacyjnego w sejmie, który odbywa się w chwili obecnej. Moja mama musi kojarzyć tą kobietę, która pochodzi z Torunia, bo chciała wyrazić swoje poparcie dla jej osoby czy też argumentów.

Ale mami zaczęła czytać komentarze. I musicie na tym etapie wiedzieć, że moja mama jest osobą do kości dobrą.

W sensie - jeśli ją poprosisz podzieli się z Tobą ostatnią kromką chleba - takim jest dobrym człowiekiem.

Nic więc dziwnego, że po lekturze komentarzy pewnych osób, które czują się w obowiązku stać na straży stałego przepływu internetowego przeciwstawiania się wszystkiemu, mami puściły nerwy.

Bo obserwowanie ludzkiej podłości oraz zwykłego samolubstwa, jeśli nie oczywistego, celowego upodlania innego człowieka, jest czymś zwyczajnie przykrym.

Po rozmowie z mami, która poprosiłam o oddychanie, oraz po tym jak przypomniałam jej, że większość autorów komentarzy, które ją zabolały nie byłaby wstanie powtórzyć tego samego w rozmowie w cztery oczy, sama zabrałam się za lekturę.

I obrzydza mnie to, że takie medium jak internet stało się wylęgarnią tak pustych osób. To jest gorsze niż plotkowanie. Bo plotkując trzeba się zmierzyć z drugą osobą, z którą plotkujesz, która NIE DAJ BOGOWIE I INNE SIŁY WYŻSZE, może mieć inne zdanie.

A tak co? Klepiesz komentarz, nie sprawdzasz pisofni i faktów i wysyłasz czekając aż ktoś zacznie Ci odpisywać by móc kontynuować jałową dyskusję, w której żadna ze stron nie słucha argumentów drugiej.

Czy to nie jest bez sensu?

Osobiście najbardziej przejęłam się pewnym mężczyzną, którzy komentuje wszystkie posty Pani Iwony i odpowiada na większość nowych komentarzy.

W sensie... Jak smutne i nudne musi być życie człowieka, który tylko czeka, aż kobieta, która zdobyła się na odwagę by być wytykana palcami przez sąsiadów i pewien procent polaków, wrzuci post na swoim PRYWATNYM facebooku by go skomentować słowami pełnymi jadu i troszkę odrealnionymi radami.

Możliwe, że jestem niedoinformowana, ale rada by chłopak sparaliżowany z niedowładem rąk poszedł do pracy zamiast pobierać zasiłek jest co najmniej bezużyteczna.




Albo wyciąganie stanu materialnego rodziny Pani Iwony, która jest twarzą tego protestu i rady zakresu PR by RON wybrał sobie innego przedstawiciela, bo taka forma przekazu się opinii publicznej nie podoba? Przepraszam, a co do rzeczy ma fakt, że Pani Iwony mąż zarabia i stać ich na wycieczki, jeśli mamy realne dane, które pokazują, że to nie jest jakby sytuacja, która jest częsta? Co to właściwie ma do meritum?

Jako osoba, która uważa merytoryczną dyskusję za ważną i która przedkłada ją nad protesty, oczywiście zabrałam głos i zostawiłam komentarz. Ale niestety nikt mnie nie zaczepił. :(

Trochę zabawne w tej całej szopce jest też to, że Pani Iwona i potencjalnie RON jest oceniany za współpracę z Partią Nowoczesna w tym temacie. Argumentem koronnym, dla którego zbrodnią jest taka współpraca ma być fakt, że rzekomo Partia ta popiera aborcję.


Well... Let me tell you this much:

Gdyby medycyna i pomoc dla osób niepełnosprawnym w Polsce była w doskonałym stanie, to albo nie musielibyśmy się martwić o osoby niepełnosprawne, PONIEWAŻ MOŻNA BY WADY ROZWOJOWE USUNĄĆ W TRAKCIE ROZWOJU PŁODU, albo nie byłoby dyskusji o tym jak powinno się pomagać, bo systemy by już działały.

A tak moi drodzy sędziowie, bogowie oraz inne osoby rozdające swoją opinię jakkolwiek chcianą czy też nie: są kobiety którym przeszło przez myśl, że gdyby wiedziały, to usunęły by ciążę z wadami.
Nie mówię, że wszystkie, ale kilka na pewno.

Na przykład w momencie, kiedy młodsze dziecko z upośledzeniem pobiło młodsze/starsze rodzeństwo i matka nie wie jak wytłumaczyć tą sytuacje. Nie wie jak swój gniew i żal i strach okiełznać.

Albo kiedy zachowania dziecka wydają się być celowo złośliwe. Albo kiedy kobieta nie może iść do pracy i funkcjonuje 24h/dobe jako pielęgniarka, a część pieniędzy zostaje jej zabrana z powodu tego, że starała się stanąć na nogi.

Więc jeśli są dla pewnych ludzi to morale tak straszne, to może zamiast spędzać godziny przed komputerem ruszyliby dupki i pomogli drugiemu człowiekowi, hę?





Komentarze